piątek, 22 sierpnia 2014

Dalie - lato 2014 - nowości

   Ponoć dalie nie pachną, ale ja wyczuwam w nich zapach późnego lata. Słońce coraz niżej spaceruje i oświetla kwiaty. Jaki ogród byłby smutny bez tych dam późnego lata i jesieni. Lubię głaskać ich sprężyste i chłodne kwiaty. Każda jest inna, jakby coś innego chciała powiedzieć. Jedne rozczochrane i wielkie, inne dostojne i poważne, inne fikuśne i radosne.
   W tym roku mam nieco więcej odmian, już ledwie się zmieściły na przeznaczonych dla nich słonecznych rabatach. Już wiem, że w przyszłym roku będzie konieczna reorganizacja.  Kolejne upatrzone odmiany potrzebują miejsca.

Tegoroczne nowości nie zawiodły. Wśród nich olbrzymki, przekraczające 25cm średnicy kwiatu:

Mingus Randy

Color Spectacle

By George

Ich wielkość jest imponująca, ale nie do końca mnie przekonują. Wolę te mniejsze, delikatniejsze, zachwycające kolorami i kształtem:

Melody Pink Allegro

Wittem

Canary Fubuki

Paso Doble

Dana
Jola
I jeszcze kilka o różnych ciekawych formach, przyciągających oko:

Baywatch

Lifestyle

Eveline

Munchen

Autumn Fairy

Creme de Casis
Citron du Cup

sobota, 2 sierpnia 2014

Pozdrowienia z wakacji - morze...

     Nie pamiętam, kiedy wysłałam ostatnio kartkę z pozdrowieniami, taką kupioną w kiosku ze znaczkiem. teraz dzwonimy, ze dojechaliśmy szczęśliwie, chwalimy się na jakimś portalu, wstawiając zdjęcie z wielbłądem, czasami wysyłamy mms-a czy sms-a.  A my dostajemy kartki od przyjaciół, którzy tradycyjnie wysyłają nam najmilsze kartki, często z pamiątkowymi stemplami. Ja obiecuję sobie, że się odwdzięczę, jak tylko pojedziemy w inne miejsce niż Słońsk.

Za to w kartonikach dziadka Edmunda leżą gromadzone latami pocztówki otrzymane od rodziny i znajomych z różnych zakątków świata i Polski. Dziadek jako kolekcjoner zbierał również cudze pocztówki, bo niemało takich, których dziadek nie był adresatem.
Większość pochodzi z czasów, kiedy mnie nie było na świecie, albo byłam mała.
A że tego dużo, dziś tylko znad morza:

"Sopot - plaża", fot. J. Uklejewski, niewysłana, niewypełniona. Cena 1,20zł +20gr na SFOS.

Statek Żeglugi Gdańskiej "Mazowsze" -  wysłana z Elbląga 04.07.1968 do Władysława we wojsku

"Nad Bałtykiem" - nie wysłana, nie wypełniona, z lat 70-tych, cena 3zł

"Gdynia - widok na Skwer Kościuszki z pokładu statku" - nie wysłana (od Danki do Jana we wojsku),
ciekawostka: Druk: Fotoizdat Bułgaria, cena 2,50

Kołobrzeg -  24.08.1968

"Świnoujście - tramwaj wodny" -  wysłana przez moją teściową do swojej mamy 06.07.1974

"Jarosławiec - brzeg morski" - pocztówka rodzinna 16.06.1969

"Ustronie Morskie - widok na Bałtyk" - wysłana 29.08.1968 .
To mój ulubiony nadmorski widok, kiedy za wydmą ukazuje się morze

"Regaty żeglarskie" wysłana z Gdańska 27.07.1968r.

"Kołobrzeg - fragment portu rybackiego" - napisane w Ustroniu, data nieznana (25.07.??)
"Sopot - molo" wysłana Gdańsk 25.07.1969

"Świnoujście - przystań Żeglugi Szczecińskiej" - Świnoujście 25.07.1969



piątek, 25 lipca 2014

Ujście Warty w lipcu

Lipiec przywitał nas zmienną kapryśną pogodą. Raz zimno, że bez kurtki ani rusz, następny dzień upał i żar z nieba. Wyjazd do Słońska, jak wszystkie dotychczasowe, nie był uzależniony od pogody. Przyjeżdżaliśmy tu w deszczu, upale, mrozie, śniegu, wietrze... Nigdy nie narzekaliśmy i nie żałowaliśmy.
   Pierwszy dzień pochmurno i nudnawo. Wody mało. W kałużach taplały się czajki i łęczaki. Gdzieniegdzie łaziły bociany. Z daleka było widać czaple i czarne bociany.





Wieczorem spotkaliśmy bobra. Prawdopodobnie był młody, bo niezbyt płochliwy. Wyszedł z wody, najpierw jadł trawę, potem popływał, a potem zaczął się czochrać. wyglądało to przezabawnie. Nawet się nas nie bał.








Kolejne dni były upalne, nie szło wytrzymać. Wstawaliśmy wcześnie, w południe do domu, kolejne wyjście wieczorem. Jeszcze do tego upał przerywny był gwałtownymi burzami. Przewróciło drzewo na linię energetyczną i zabrakło w "Dudku" prądu.
Ale ptaki nie zawiodły...













poniedziałek, 14 lipca 2014

Tabliczki rzemieślnicze w Poznaniu

   W 2008 roku tak z ciekawości i dla hecy postanowiłam przejść ulicami Poznania i obfotografować tabliczki zakładów rzemieślniczych obowiązkowych dla zrzeszonych rzemieślników różnych cechów. Większość zdjęć wykonanych jest komórką, bo tylko taki podręczny cyfrowy aparat wtedy miałam. Ale to było bardzo ciekawe. Wiele tabliczek było jeszcze aktualnych, choć nieobowiązkowych. Podkreślało to tradycje i solidność firmy.

Wiele z tych zakładów nie istnieje. Po remontach zniknęły też tabliczki. Jak sobie to uświadomiłam, postanowiłam poświęcić im osobny temat.
Dodałam też innych nie-trzemieślniczych tabliczek, równie ciekawych.