Kolejny odcinek. wakacyjny. Tym razem pasmo Dachstein. Można wjechać kolejką na wysokość ok. 2700m i pochodzić po okolicy w sąsiedztwie lodowca lub wręcz po nim, jak się ma odpowiednie obuwie oczywiście. najlepiej z rakami. Ja nie miałam, ale kawałek się przeszłam. Skały wokół wapienne, pięknie białe, pozbawione jakiejkolwiek zieleni. Czuć wysokość. Ja trochę się dusiłam i kaszlałam po poprzednich wycieczkach, pomimo, że spacerowałam niewiele i większość czasu siedziałam i kontemplowałam widoki. Na stacji kolejki wygodna i ładna restauracja i sklep z pamiątkami. Dziwne w sumie, bo w Austrii jest niewiele sklepów z pamiątkami. W porównaniu do Szwajcarii, to bieda! Tu akurat mogłam kupić kilka drobiazgów i wysłać kartkę z pozdrowieniami do przyjaciół.
Fragmenty lodowca zostały przykryte plandekami, bo latem im nieco ten lodowiec topnieje, a tam jako atrakcja jest grota lodowa. Nie byłam, bo tam dodatkowe bilety trzeba było kupić. Widać, że zimą to miejsce jest odwiedzane przez narciarzy. Musi wtedy obłędnie wyglądać.
Pomiędzy turystami latały wieszczki. Były na tyle blisko, że robiłam im zdjęcia komórką lub obiektywem 100 mm. Dwaj panowie zeszli z trekingu po lodowcu. Zrzucili raki ze stóp i wyciągnęli paczkę fistaszków. Od razu zleciały się ze wszystkich stron i strasznie się awanturowały.
A połowa ekipy poszła się wspinać na via ferratę, co wcześniej pokazałam.
![]() |
| Z widokiem na Hohe Dachstein 2995 m n.p.m. |
