środa, 17 lipca 2024

Po Poznaniu po południu

     Z reguły nie robię zdjęć komórką, ale tym razem nie miałam aparatu, a poburzowe niebo nad Poznaniem korciło. Szłam w stronę Ostrowa Tumskiego na spotkanie z koleżankami (też nieczęsto to robię) i nie mogłam się napatrzeć. Mieszkam na zachodnim krańcu miasta. Do centrum jeżdżę tylko do pracy. Zresztą w centrum mieszkałam 15 lat więc czas odpocząć. Spacer był dla mnie jak zwiedzanie miasta, bo wiele się zmienia. Droga powrotna też udokumentowana. Niestety ze spotkania tylko zdjęcia potraw, bo tak się zagadałyśmy, że zapomniałyśmy sobie zrobić zdjęcie na pamiątkę. A miało być w blogu też o moim mieście więc pokażę. 


Arsenał

Szkoła przy ul. Estkowskiego

Widok na katedrę

Budowa kładki na Ostrów Tumski

Most Jordana

To było pyszne

To też

Aula Uniwersytecka

Zamek Cesarski

Most Dworcowy z dworcem

Taka kolejką jeżdżę do i z pracy

I już w Kiekrzu


niedziela, 14 lipca 2024

Stawy Milickie lipiec 24 cz.2

 Pisałam ostatnio o widokach na Stawach Milickich. Najlepiej trafić na słoneczny poranek o świcie, a już bajka jest, jak będzie nieco mgiełki. Można siedzieć i patrzeć, i to już wystarczy.


Perkoz dwuczuby

Zimorodek

dzięcioł sredni


Czapla siwa

Gęgawy

Brodziec śniady

Bocian czarny

Czernica z młodymi

Zając szarak

Piżmak

Perkoz dwuczuby z młodymi

Kowalik



Śniadanie nad stawem


piątek, 12 lipca 2024

Stawy Milickie - lipiec 24

    O bogactwie fauny i flory w Dolinie Baryczy nie trzeba nic pisać. Kompleks stawów hodowlanych zwabił ptaki i inne zwierzęta. Wkoło zielono, soczyście, rosną drzewa, krzewy, łąki. Nic tylko mieszkać! To kolejne miejsce, gdzie jak pojedziemy, spotkamy coś ciekawego. Jak zawsze spotkaliśmy, ale nie wszystko sfotografowaliśmy. Np szłam wzdłuż stawu i wkoło mnie śmigały zimorodki. Metr, dwa ode mnie. jeden siedział i patrzał, ale nie ruszałam się, nie śmiałam unieść obiektywu. Tak też mam zdjęcia zimorodków jedynie środowiskowe. Innym razem przeleciał tuż obok mnie bączek. Byłam w takim szoku, bo widziałam go trzeci raz i kolejny raz nie zrobiłam zdjęcia. Zawsze wlatuje w trzciny, wyskakuje spod nóg, a teraz ... leciał równolegle do mnie i łypnął na mnie, jak mnie mijał. Spotkaliśmy też gęś tundrową, co o tej porze roku jest dość niezwykłe.

Bardzo lubię patrzeć na stawy, nawet jak nic spektakularnego się nie dzieje. Taki spokój, ładny widok, trzciny się kołyszą. To ukojenie dla zmęczonych oczu. To wakacje dla ciała i duszy!


Czapla siwa

Bielik

Kowalik

Głowienki

Trzciniak

Gęgawy

Zimorodek

Gęgawy

Dzięcioł duży

Mazurek


Rybitwa białowąsa

Bielik

Świtezianka

Żaba zielona

Gęś tundrowa


piątek, 28 czerwca 2024

Wokół jeziora Garda - maj 2024 cz.2

 Jak obiecałam, pokażę jeszcze kilka zdjęć z majowego wyjazdu do Włoch. Tak to już jest, że im więcej czasu upłynie, tym bardziej weryfikuje się swoje wspomnienia więc zanim zweryfikuję...

  Wcześniej pisałam o wschodniej stronie jeziora, a teraz będzie o zachodniej. Zwiedziliśmy miasteczka Sirmione, Salo, byliśmy na Rocca di Manerba i wstąpiliśmy wieczorem na chwilę do Maderno. To wszystko miejscowości turystyczne, każda piękna i zatłoczona. No może oprócz Maderno, bo byliśmy tam wieczorem. Sirmione urocze, eleganckie, pełne sklepów z pamiątkami. Był deszcz, spacerowaliśmy z parasolami. Stare miasto jest na długim cyplu, cypel w sumie jest parkingiem. Potem park, willa gdzie mieszkała Maria Callas, a na końcu plaża z lazurową wodą i klifem zwana Jamajką. Widok cudny, dwa pomosty. Jak podchodziliśmy jeszcze padało, ale jak weszliśmy na pomost - zaświeciło słońce. No to położyliśmy się na tym pomoście. Nikogo nie było, bo przecież padał deszcz i kto wtedy na plażę przychodzi? Ten moment był ogłoszony przeze mnie główna atrakcją wyjazdu. No i tawerna San Vigilio... 
























    Potem Salo - też jak z pocztówki. Spacer wzdłuż brzegu, jachty kołyszące się na wodzie. Zwiedzanie katedry i wystawy sztuki (autorzy byli na miejscu i ... zbierali autografy ;-))



Kadzie do hodowli pijawek wykorzystane jako gazony












I widok z Rocca do Manerba. Chciałam to obejrzeć, ale się zawiodłam. Stanowisko archeologiczne na wzgórzu, pełno ludzi z dzieciakami i psami. Na klif nie dotarłam, bo nie miałam siły. Ale widoki były piękne: