To miał być spacerek nad jeziorka z wersją dłuższą i krótszą. Celem było schronisko Hans-Wödl-Hütte. ja wykończona po poprzedniej wycieczce stanowczo odmówiłam, ale ... w końcu poszłam. Stwierdziłam, że jak się zmęczę, to zawrócę i usiądę sobie gdzieś z książką na ławeczce. Z parkingu do jeziorka było 15 min. W jeziorku pstrągi. Potem dość pod górę po skałach i stopniach w stronę wodospadu. Myślałam, że dalej będzie łatwiej, ale nic z tego. W końcu zasapana, na szarym końcu dotarłam do schroniska, a tam pyszna zupa, zimne piwo i piękne widoki.
Zaczęłam schodzić pierwsza, wyjątkowo dobrze mi szło. Poczytałam też tradycyjnie chwilę w malowniczym miejscu z widokiem. W pewnym miejscu wybrałam inną ścieżkę z innymi krajobrazami.
Kolejna wycieczka miała się zacząć nad wodospadem, ale wodospad ... zamknęli. Mogliśmy tylko popatrzyć na strumień z mostku.
Obok parkingu stoi chałupa, chyba też w sezonie mają wyszynk. Wkoło zwierzęta gospodarskie. A po parkingu chodził ... biały paw. Było to nieco surrealistyczne. Ale pomyślałam, że wypuścili tego pawia, żeby trochę łagodził nastroje turystów wściekłych, że nie mogą iść nad wodospad.
Prebersee. Prowincja Salzburg, a w zasadzie na granicy Styrii i Salzburga. W tym górskim jeziorze też można się kąpać. Widziałam pojedyncze osoby pływające, ale nadal myślałam, że to nielegalnie. Potem doczytałam, że tam są plaże ;-) Byliśmy jednak trochę po sezonie.
| Dziewięćsił |
| Figurka w ścianie strzelnicy. Czyżby św. Hubert? |




