Byliśmy w Tatrach na wakacjach. Nieco za krótkich byśmy mogli pochwalić się zdobytymi szczytami. Zresztą na zdobywanie szczytów był czas wiele lat temu i to robiliśmy. Teraz postanowiliśmy się bliżej przyjrzeć lokalnej przyrodzie. Na wycieczce do Doliny Kościeliskiej (naszym marzeniem było zobaczenie pomurnika) spotkaliśmy niedźwiadka. Bo jakże można nazwać tą nieletnią chudzinę. Wylazł spomiędzy lichych świerczków i kosodrzewiny. Wyraźnie szukał czegoś w kępach traw. Trudno stwierdzić, czy chodziło o jakieś korzonki dla zdrowotności, czy owady. Chodził i rozgrzebywał kępy roślin. Dziwiliśmy się, że tak dobrze radzi sobie ze wspinaczką. Na ludzi raczej nie reagował (było kilka osób na szlaku) w rejonie Jaskini Raptawickiej), trochę przyglądał im się z wyrzutem, że weszli na jego teren.
![]() |
| Zdjęcie zrobione szerokim kątem dla zobrazowania bliskości niedźwiedzia |





























































