Musiałam upiec pączki, bo mam 4 słoiki konfitury różanej, a karnawał sie kończy. Już w czerwcu będą następne konfitury więc trzeba zużyć.
Pączki zawsze smaży moja mama, ale jakoś w tym roku nie udało mi się ich spróbować. Dostałam przepis od mamy koleżanki, bo kiedyś spróbowałam i były smaczne. Od mamy też muszę wziąć przepis i zobaczyć, jak te mi się udadzą. Wydaje mi się, że ciasto z przepisu mamy jest gęściejsze, a po upieczeniu takie bardziej konkretne. Poza tym starsznie się miotałam, bo pierwszy raz w życiu... Czytałam przepis kilka razy i próbowałam ułożyć to logistycznie, ale oczywiście się zamotałam. Z tego wszystkiego zapomniałam dodać tą jakże ważną łyżkę spirytusu!!! Wczoraj usiłowałam kupić smalec w kostkach do smażenia, ale w dużym sklepie nie było i już zrezygnowałam, ale mnie tknęło, że może pójdę do małego sklepiku na mojej ulicy i na szczęście był! Pani przy kasie zapytała, czy pączki będą i czy mam wszystkie składniki, zwłaszcza spirytus! Co ten spirytus w pączkach ma robić? Może dzięki temu mają lepszy humor?
Przepis był na 40 pączków, a ja chciałam tylko 20 (żeby domownicy się nie pochorowali). No i nawet miałam problem z podzieleniem 2 jajek i 5 żółtek na pół. W rezultacie nie miałam przekonania, czy ciasto się będzie do czegokolwiek nadawało. Wyrabiałam w mikserze zgodnie z procedurą, ale za nic nie chciało odstawać od ścianki. Pogodziłam się z tym.
Jakoś uformowałam pączki, nadziałam, wyrosły, usmażyłam. Wyglądają jak kupne, a smakują fajnie. Syn potwierdził.
Nie podaję przepisu, bo internet jest pełen fajnych! Po dzisiejszych doświadczeniach stwierdziłam, że najważniejsza jest organizacja, umiejętności manualne i głęboka wiara, że się uda!
 |
| Ukulałam pierwsze pączki |
 |
| Ciasto po wyrobieniu i wyrośnięciu wyglądało tak właśnie |
 |
| Konfitura z płatków róży |
 |
| Pączuszki rosną |
 |
| Pączki się smażą |
 |
| Usmażone już, odsączają się z tłuszczu |
 |
| Posypane, gotowe do konsumpcji (nie cierpię lukru!) |